Szukasz specjalisty? Przygotuj się na najgorsze
Kilka tygodni temu jedno z trójmiejskich wydawnictw szukało kierownika zespołu sprzedaży. Jego zadaniem jest zarządzanie ponad dwudziestoosobową grupą sprzedawców powierzchni reklamowych, wyznaczanie celów do zrealizowania, opracowywanie budżetu itp. - Przede wszystkim będzie musiał jednak wycisnąć ze swoich podopiecznych maksymalną wydajność. Dlatego szukamy poza firmą. Tu wszyscy znają się od lat, są różne koligacje, nieformalne układy, niemal każdy każdemu wyświadczył kiedyś mniejszą lub większą przysługę. To nie zawsze pomaga w relacji szef-pracownik. Nie chcielibyśmy, by atmosfera w firmie się popsuła, bo ktoś awansował, a inni uważali, że są lepsi. Nawet nie ogłosiliśmy konkursu. Postawiliśmy sprawę jasno: przyjedzie ekspert z zewnątrz - opowiada Monika, odpowiedzialna za rekrutację.
Pomysł wydawał się rozsądny. Pierwsze ogłoszenie w prasie okazało się bardzo skuteczne. Zgłosiło się kilkudziesięciu kandydatów. Władze firmy były zachwycone, nikt nie spodziewał się, że wydawnictwo ma taką renomę na lokalnym rynku. Zanim jednak otworzono korki od szampana, ktoś wpadł na pomysł, by najpierw przejrzeć dokumenty, które przyniósł listonosz.